Wstali wszesnie. Gdy poszli jesc Zupas juz na nich czekal.
-Zupas...-zaczal Ongos
-Jak?
-Mistrzu Zupas...
-Juz lepiej
-...wczoraj zapomnialem sie spytac najwazniejszej rzeczy. Mowiles ze drzemie w nas sila o ktorej nie wiemy. O co w tym chodzi? Czy bron nam juz by byla niepotrzebna?
-hm. Bron przyda wam sie i to bardzo, lecz nie ta. Wasz ojciec od poczatku myslal ze bedzie mial dzieci, nawet kiedy nie znal waszej matki. W
pewnym miejscu schowal piec broni przeznaczonych dla was, z magicznymi wlasciwosciami. A o waszej sile sami sie dowiecie.
-A wiesz gdzie jest to miejsce?
-Wiem, na drugiej stronie wszechswiata
-A mozna tam sie jakos dostac?
-Mozna.
-Jak?
-Najpierw zjedzcie, potem wam pokaze.
Trojka szybko zjadla obiad i poszli z Zupasem. Po dziesieciu godzianach przyszli na miejsce.
-To tutaj - powiedzial Zupas - Pod tymi kszakami znajduje sie moja kapsula w ktorej tu przylecialem.
-Ale - znowu zaczal Ongos - Ile zajelo by czasu przyleciec tam na miejsce?
-Okolo dwoch miesiecy.
-A ile tu sie zmiesci osob?
-Jedna?
-A...moglbym tym, tam poleciec?
-Mysle ze... tak. Planeta powinna byc wolna wiec nie widze problemow.
Zupas powiedzial Ongosowi ktory prawie nie oszalal z radosci jak sie obsluguje kapsule. Powiedzial takze ze bronie spoczywaja na planecie Ahir,
w najzimniejszym miejscu na tej planecie. Po tygodniu gdy Ongos byl gotowy wyruszyc, Zupas wreczyl mu opis cwiczen ktore mial wykonywac w
czasie lotu. Wsiadl do kapsuly, zapial sie, pomacha na pozegnanie i odpalil. W mgnieniu oka z kapsuly zostala tylko chmurka kurzu.
cdn...