Elita Sprawiedliwych #6:

Niespodzianka

Ongos zrzucil skrzynie z bronmi, jakby nic sie nie stalo. Niespodziewanie Zupas swoim mieczem zabil pieciu swoich towarzyszy, po czym pobiegl w strone swojego ucznia. Niektorzy przeciwnicy ktorzy pobiegli za swoim towarzyszem-zdrajca, zostawali przestrzeleni strzalami. Ongos zrozumial o co chodzi, gdy kolo niego wyladowal jeszcze Zoraj. Wzial jeden z mieczy, a drugi rzucil swojemu bratu, po czym przyjeli postawe. Po miedzy nimi przebiegl Zupas, wzial topor i dolaczyl do swoich uczniow. Na trojke bieglo okolo trzydziestu pieciu przeciwnikow. Dzielilo ich jeszcze okolo dziesieciu metrow. Z lasu wybiegl Aral, strzelajac jeszcze ze swojego luku w biegu. Zabral luk i kolczan strzal, po czym odskoczyl, gdy jego dwaj bracia i mistrz przeskoczyli ponad przeciwnikami i wyladowali za nimi. Aral naciagnal swoj nowy luk po czym wystrzelil strzale, tez nowa. Przebila ona na wylot trzech przeciwnikow. Z tylu przeciwnicy zostawali zabici przez trojke, szybkimi ruchami. Miecze i topor zdawaly sie jakby same, nawet bez woli ich wlascicieli parowaly ciosy, a takze atakowaly. Po kilkunastu sekundach walki zostalo juz tylko paru przeciwnikow, ktorzy zaczeli uciekac, lecz zostali przestrzeleni przez Arala. Po walce wrocili do domu, po czym Ongos zaczal rozmowe. - Zupas, po co oni tu przylecieli? - Chcieli was zabic. Tak naprawde to jestem... waszym przyrodnim bratem. Zeslali mnie tu abym was zabil. Kiedy oni przylecieli ukrylem Zoraja i Arala. Im powiedzialem ze nie zyja, a ty podstepnie ukradles moja kapsule i odleciales. Za pare dni przyleci syn krola. Chcac przerwac niezbyt mile wspomnienia spytal Ongosa, pokazujac w niebo. - A jak bylo tam? - Myliles sie, juz tam byli. W podrózy...

cdn...